Brodomachia

Granice świata stworzonego przez Stephena Collinsa są bardzo wyraźne. Wszyscy mieszkańcy Tutaj powinni zadowolić się swoim codziennym życiem na wyspie, nie zwracać uwagi na otaczające ją morze, a już na pewno nie myśleć o tajemniczym i niesamowitym Tam. Codzienność wydaje się uporządkowana i całkowicie wystarczająca do momentu, w którym na twarzy Dave’a, głównego bohatera, pojawia się broda. Pozornie uporządkowane życie mieszkańców wyspy zostaje skonfrontowane z tym, od czego próbowali uciec.

Codzienność mieszkańców Tutaj sprzed wyrośnięcia brody porządkowała rutyna posunięta do ekstremum. Życie każdego z nich jest tak uregulowane, że nie tyle nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek odstępstwa od normy, mogące zagrozić zamkniętej społeczności, ile nikomu nie przychodzi nawet do głowy zrobienie czegoś nieakceptowalnego. Tutaj przypomina doskonale naoliwiony mechanizm, dzięki któremu zostały wyparte wszystkie niepokoje,tajemnice i ciemne zakątki. Wszystko jest widoczne, a to, co widoczne, jest wszystkim – tak w uproszczeniu brzmi myśl na mocy niepisanej umowy przyświecająca każdemu dniu spędzonemu na wyspie.

Dzieje się to jednak kosztem spokoju jej mieszkańców. Bezpieczeństwo Tutaj zapewnia pojęcie schludności oparte na założeniu, że każdy z mieszkańców jest odbiciem miasta, odpowiadającym mu mikrokosmosem; żeby utrzymać status quo (w domyśle: idealne), człowiek musi być taki jak jego otoczenie – jawny, dostępny, kształtowany przez normy i poddający się im. Wszystkie myśli i zachowania nie pasujące do schematu zostają stłumione i ukryte, zepchnięte do tajemniczego Tam, rozciągającej się poza morzem krainy chaosu i nieuporządkowania. Mroczne (z punktu widzenia tutajnian) siły znajdują co prawda drogę na wyspę i wywołują nieustanny niepokój jej mieszkańców, ale codzienność oferuje całą gamę rozpraszaczy pozwalających odwrócić od nich myśli. Telefony, w których ludzie spędzają czas pomiędzy kolejnymi punktami dnia, reklamy i podręczniki podają wiedzę i informacje przykrojone do wygodnych, łatwych do przyswojenia dawek,ułatwiających uwierzenie, że wszystko na świecie zostało już poznane i uporządkowane. Nawet kiedy pojawia się zaburzenie – na przykład czyjaś śmierć –pełna bodźców codzienność szybko usuwa rysę z obrazu świata wytwarzanego w umysłach mieszkańców.

Sami zostali ukształtowani przez zasady tego świata, zrobią więc wszystko, żeby uwierzyć w jego wyidealizowane przedstawienie. Nie zastanawiają się nad źródłem niepokoju, traktują go jako uciążliwy, ale konieczny element życia. Nauczeni i wciąż napominani, że znane Tutaj jest dobre, a nieznane Tam – złe, poddają się rutynie i bodźcom oferującym wygodne zapomnienie, a także usprawiedliwiającym bierność wobec własnego życia. Oficjalnie zachęca się tutajnian do aktywności i ciągłej pracy nad sobą, ale tylko wtedy, kiedy pozwoli im to lepiej dopasować się do systemu; w reszcie przypadków codzienność, jakby dbająca o swoje przetrwanie, wymusza apatię. Dlatego Tam, jako pierwiastek chaosu, zostaje przez nią szybko duszone w zarodku:

Koncepcja Tam zawsze była gdzieś tam. Cicho przyczajona… gdzieś po lewej. Pozbawiona kształtu i nieostra. Jak chwast przeciskający się między pęknięciami przez niewidzialne szpary łączące jedną chwilę z kolejną.

Ta sfera powraca jednak w sennych koszmarach, wobec których tutajnianie są bezbronni. Zygmunt Freud w tekście o niesamowitości zauważa, że można ją wyjaśnić na wiele różnych sposobów. Niesamowitość to m.in. powrót tego, co wypieramy lub ukrywamy przed resztą świata, wyjście na jaw. Splątane sny wzbudzają niepokój w mieszkańcach wyspy, przeświadczonych, że podporządkowali sobie każdy aspekt swojego życia za pomocą rutyny. Niesamowitość, niedającą się kontrolować ani wyjaśnić, postrzegają zatem jako niewłaściwą, zagrażającą ich spokojnej egzystencji. Sztywny gorset schludności zabrania im jednak dzielenia się swoimi problemami, dlatego coraz bardziej zamykają się na istnienie czegokolwiek poza Tutaj, trzymają się rytuałów i uzależniają od zewnętrznych bodźców. Stanowi to jednak rozwiązanie doraźne, o czym przekonują się, kiedy pewnego dnia na twarzy Dave’a, protagonisty komiksu, pojawia się broda.

Mężczyzna stanowi podręcznikowy przykład tutajnina. W pracy analizuje chaotyczne dane i porządkuje je w łatwe do przyswojenia wykresy, każdy jego dzień wygląda tak samo; na ciele nie ma nawet ani jednego włoska (poza brwiami), którego niestaranne ułożenie mogłoby zaburzyć jego schludność. Dave jest tak przezroczysty, że ludzie z trudnością pamiętają jego imię. Codzienne rytuały – rysowanie wciąż tego samego widoku za oknem i słuchanie w zapętleniu jednej jedynej piosenki daje mu poczucie kompletności świata, którego integralną część stanowią przebłyski Tam. Jak każdy próbuje odwrócić od nich swoją uwagę, zapewne w myśl zasady „co z oczu, to z serca”, ale jego wysiłki nie zawsze przynoszą pożądane rezultaty.

W świecie, w którym ludzie pomagają codzienności ukryć to, co ich zdaniem nie powinno być jego częścią, na twarzy Dave’a pojawia się zarost. Broda rośnie w błyskawicznym tempie, niewrażliwa na próby przycinania. W życiu głównego bohatera,najbardziej przeciętnego z przeciętnych, oznacza to ogromną zmianę. Dave zauważa coś, co dotychczas mu umykało – żaden z tutajnian nie ma zarostu, co sprawia, że jego broda tym silniej narusza normy społeczne. Jej obecność coraz mocniej wpływa na resztę ludzi, a konfrontacja codzienności z zagrażającym jej pierwiastkiem staje się coraz ostrzejsza.

W komiksie Collinsa funkcjonuje codzienność jako potężna mityczna siła, stanowiąca podstawę światopoglądu mieszkańców wyspy i regulująca ich życie. Freud w swoim tekście przytacza opinię, która wyjaśnia uczucie niesamowitości jako wrażenie,że określony przedmiot może być obdarzony duszą, a istota żywa – pozbawiona jej. Jeśli spojrzymy na sytuację mieszkańców Tutaj w ten sposób, rzeczywiście może pojawić się niepokój; wszyscy zachowują się jak automaty poddane swoim nawykom i myślowym ramom, wymagającym od nich utrzymania określonego stylu życia. Codzienność, władczyni marionetek, toleruje nieuporządkowane myśli jednostki dopóty, dopóki będą zatrzymane dla siebie i nie wpłyną na działanie całej maszyny.

Kiedy pojawia się broda Dave’a, starcie codzienności z niesamowitością nabiera charakteru walki dwóch potężnych sił, które wykorzystują ludzi jako swoich wojowników. Zarost głównego bohatera narusza wyraźną granicę, zaburza równowagę między nimi i zmusza ludzi do zmierzenia się z tym, co dotychczas wypierali. Schludność i jedność zostają poddane próbie brody, weryfikującej, czy porządek za wszelką cenę na pewno jest dobrym rozwiązaniem.

Komiks Collinsa pokazuje, jakie skutki ma sztuczne ograniczanie horyzontu myślenia i zamykanie się na skomplikowanie życia, brak prób jego zrozumienia. Gigantyczna broda, która była złem zamazuje jednocześnie granicę między światem komiksu a światem rzeczywistym. Podobnie jak mieszkaniec Tutaj, czytelnik/czytelniczka podczas lektury musi zmierzyć się z tym, czemu sam/sama zazwyczaj nie poświęca wiele namysłu – własnym niesamowitym, wzbudzającym lęk. Obraz wyspy Tutaj jest niepokojąco znajomy, a Dave, jej modelowy mieszkaniec, staje się everymanem reprezentującym także ludzi z naszego świata. Metafora brody zmusza czytelnika do przyjrzenia się sobie i zastanowienia się, na ile protagonista komiksu stanowi jego/jej odbicie.

Wspomnianą piosenką jest Eternal Flame The Bangles: https://www.youtube.com/watch?v=PSoOFn3wQV4
Ilustracje i cytat pochodzą z: S. Collins, Gigantyczna broda, która była złem, tłum. G. Ciecieląg, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2015.
Korzystałem z: Z. Freud, Niesamowite, [w:] Pisma psychologiczne, przeł. R. Reszke, KR, Warszawa 1997.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *