Komiks kontra Orwell

Jak poznać, że żyje się w przyszłości? Można na przykład zobaczyć na ulicy kogoś z przypinką z napisem „Make Orwell Fiction Again” (znam z autopsji). Nie jest to jednak przyszłość, na którą czekało się z utęsknieniem. Nick Sousanis w Odpłaszczeniu szuka lekarstwa na codzienną dystopijność i dostrzega je – w komiksie.

Tym, co sprawia, że można w kontekście jego eseju przywołać Rok 1984, jest niepokojąco podobna do Orwellowskiej krytyka monopolizacji wiedzy. W fikcyjnej Oceanii kontrola nad przepływem i treścią informacji pozostaje w rękach grupy rządzącej, która decyduje o tym, jak ma wyglądać przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mieszkańców państwa. Historia podlega ciągłej „aktualizacji” – przez niszczenie archiwalnych, nieprawomyślnych numerów gazet, propagandę utrwalającą taki obraz świata, jaki akurat pasuje Wielkiemu Bratu, podważanie przekonań, że kiedyś było inaczej, niż się to oficjalnie przedstawia. Ciągłe zmiany sprawiają, że wszyscy ludzie podlegają kontroli, ponieważ nie mogą już nawet zaufać własnym myślom; jak mogliby, skoro na każdym kroku słyszą, że się mylą, a nie mogą udowodnić swoich racji? Poddani nieprzerwanemu praniu mózgów, pozbawieni jakiejkolwiek podstawy, na której mogliby oprzeć swoje przekonania, mimowolnie stają się maszynami utrzymującymi system, który ich wychowuje, wprzęga w pracę na swoją rzecz i za ich pośrednictwem kolonizuje kolejne umysły.

Autor Odpłaszczenia wychodzi od takiego obrazu społeczeństwa, pokazując, w jaki sposób nasz własny świat realizuje się przepowiednię Roku 1984. Według Sousanisa dotarliśmy już do momentu, w którym przestajemy należeć sami do siebie, wygodnie zgadzając się na jednostronną, „bezpieczną” wizję świata podawaną nam przez innych, nie poddając jej krytyce, nie zadając niewygodnych pytań. Zgadzamy się na uproszczony obraz rzeczywistości, o którym trudno jednoznacznie powiedzieć, w jakiej części został nam narzucony. W sytuacji, w której nie da się odróżnić myśli własnej od cudzej, możliwość podejmowania samodzielnych decyzji staje się iluzją.

Według Sousanisa wyrzeczenie się własnych myśli sprawia, że człowiek staje się kolejnym elementem bezimiennego tłumu, a różnorodność i tajemnica zostają zastąpione przez złudzenia.

Odpłaszczenie próbuje znaleźć sposób na to, by nie został kolejną cegłą w murze – i, jak się zdaje, odnajduje je w komiksie. Esej Sousanisa jest w istocie peanem na cześć tej formy, która według niego pozwala myśleć nieszablonowo, inaczej. Pokazuje komiks jako formę eksperymentalną, wciąż przekraczającą kolejne granice. Sam fakt, że komiksowa narracja nie musi być koniecznie zamknięta w kadrach, ale może przedstawiać wydarzenia dziejące się jednocześnie i należące zarazem do tego samego obrazu, sprzeciwia się określonym nawykom czytania (od lewej do prawej, lub odwrotnie, i od góry strony ku dołowi) i konstruowania narracji w sposób linearny. Sousanis stara się w ten sposób podkreślić fakt, że komiks odbiera się na wielu płaszczyznach, nie tylko na poziomie kadru czy sekwencji wydarzeń, lecz także kontemplując stronę jako całość.

Komiks w takim razie nie pozwala na lenistwo. Skoro ostateczny kształt historii nie jest tak oczywisty (może np. zależeć od kolejności czytania kadrów), to od połączonych wysiłków autora i czytelnika zależy, jak potoczą się przedstawione wypadki – nie istnieje przy tym niewłaściwy sposób lektury. Dzięki zderzaniu ze sobą istniejących technik twórca może iść swoją własną drogą, szukając nowych środków wyrażenia pomysłu, czemu nie podołały te dotychczasowe. Najwyraźniej widoczne jest to w samym założeniu gatunku, czyli połączeniu słowa i obrazu, zdolnemu do opisania tego,co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Słowa wypowiadane przez błotnistego stwora,wyglądające jakby same ociekały szlamem albo onomatopeiczne „Blob!” wydobywające się z bagna, napęczniałe od powietrza mającego zaraz przebić się przez kontur liter, sprawiają, że scena staje się bardziej plastyczna niż sucha relacja: „Bestia, wyłaniając się z bulgotem z jeziora, wycharczała »Mój ci on!«”. Z drugiej strony to dzięki słowu można domyślić się natury relacji łączącej stwora z tajemniczym „nim”, co trudno byłoby przekazać za pomocą samego obrazu.

Z kolei czytelnik musi otworzyć się na wielowymiarowość komiksu, zwalczyć pokusę porównywania go ze swoją wizją tego, jak powinien wyglądać. Oczywiście, nie da się całkowicie pozbyć schematów i przyzwyczajeń lekturowych – zresztą byłoby to wręcz szkodliwe, skoro odczytanie komiksu opiera się na rozpoznaniu jego umownego języka i znajomości konwencji – ale nie wolno też popaść w skrajność twierdzenia, że istnieje jedna doskonała forma, do której powinno się dążyć. Sousanis w takiej sytuacji pokręciłby ze zrezygnowaniem głową; według niego tylko twórcze podejście do tradycji pozwala na zmianę spojrzenia na świat zarówno autora/autorki, jak i czytelnika/czytelniczki.

Wydaje się, że właśnie to mogłoby uczynić wizję Orwella na powrót fikcyjną. Lektura komiksu, jak daje do zrozumienia Sousanis, nie należy do najprostszych czynności – wymaga wysiłku, zaangażowania, skupienia. Tylko w ten sposób da się ogarnąć wszystkie płaszczyzny, na których autor/autorka stara się przekazać coś czytelnikowi/czytelniczce. Podjęty trud zostaje jednak według autora Odpłaszczenia nagrodzony: tym, co zyskujemy, jest wyjście z szablonowego postrzegania świata i dostrzeżenie, że jest on o wiele bardziej różnorodny, niż się zdawało. Jeżeli Oceania powstaje dzięki przyjęciu biernej postawy wobec życia i bezkrytycznemu akceptowaniu go takim, jaki jest, to podejmowanie trudu i mierzenie się z czytelniczymi wyzwaniami staje się krokiem zrobionym w kierunku wyjścia z pułapki stwierdzenia „I tak to jest”.

Ilustracje pochodzą z: N. Sousanis, Odpłaszczenie, przeł. A. Markowski, Prószyński i S-ka, Warszawa 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *