Przyciąganie uwagi

Historie zgromadzone w Pogańskich żądzach są o wiele bardziej współczesne, niżby się mogło wydawać. Wiąże się to z faktem, że zostały napisane i narysowane dla dzisiejszego odbiorcy, muszą więc zostać rozpoznane jako erotyka w XXI-wiecznym rozumieniu. Sprawia to, że komiks erotyczny nabiera cech spektaklu.

Trudno nie odnieść wrażenia, że to, co pojawia się w Pogańskich żądzach, skądś już się zna. Historie w tym zbiorze rozgrywają się w legendarnych czasach, w których o przetrwaniu decydowała szybka ręka zdolna wyprowadzić cios, sprawne oko wychwytujące zagrożenie zanim w ogóle coś zacznie się dziać i bystry umysł, który dostrzeże fintę w fincie w fincie w nawet najbardziej skomplikowanej intrydze. Różne kombinacje tych cech widać w postaciach pojawiających się w tych krótkich formach, dzięki czemu otrzymujemy obraz nie tyle dzielnych wojowników i wojowniczek, bogów i bogiń oraz nadprzyrodzonych istot, ile relacji kształtowanych, czy też zawierających w sobie, czysto cielesną żądze. Ciało staje się tu towarem i narzędziem, za pomocą którego można zwieść i dopiąć własnego celu. Pożądanie i nieustanne intrygi zdają się wypełniać życie fikcyjnych postaci i decydować o ich losie.

Znajome? Znajome, bo w końcu tak zwykliśmy sobie wyobrażać świat germańskich czy nordyckich plemion. W głównym nurcie wciąż są przedstawiane jako przestrzenie z jednej strony swobody, której stopień zależy od siły, sprawności i stopnia spowinowacenia z wpływowymi ludźmi, z drugiej – regulowanej przez niepisane zasady i kodeksy, honor, godność, chwałę i dążenie do zachowania twarzy. Lubimy sobie wyobrażać świat wyraźnych granic i jasnych kategorii, w którym nie ma wiele miejsca na niejednoznaczności. Każdy wie, jakie jest jego/jej miejsce w społeczności i, szerzej, w świecie, jak się zachowywać, co jest dozwolone, a co nie. A przynajmniej tak sądzimy; jako że żadne z nas nie żyło w czasach, o których tak często lubimy opowiadać jako o czasie „prawdziwych mężczyzn”, „prawdziwych kobiet”, „prawdziwych tego i owego”; lubimy uciekać się do domysłów i wyobrażeń. Oraz do tego, czym chcielibyśmy, żeby te historie były, dzięki czemu opowieści o Wikingach czy Germanach stają się bardziej opowieściami o nas samych.

I nasze wyobrażenia na temat dawnych czasów, i to, w jaki sposób przedstawia się erotykę tak żeby zainteresować nią drugą osobę, mają w sobie wiele ze spektaklu. Obiema kwestiami rządzi pewna umowność: zarówno czytelnik/czytelniczka, jak i autor/autorka zgadzają się na to, że na chwilę zostaje zawieszony krytycyzm spod znaku „ej, ale Wikingowie nie mieli rogów na hełmach” (swoją drogą dzięki ci, Teutatesie, że takich rogów nie ma w Pogańskich żądzach) na rzecz estetyki czy osiągnięcia pożądanego (hehe) efektu, na czym zresztą opiera się przerysowane uniwersum pornografii. Nawet jeśli się wie, że Wikingowie rogów na hełmach nie mieli, wciąż tych rogów w jakiś sposób oczekujemy, bo do takiego obrazu zostaliśmy przyzwyczajeni. Czy całkiem serio, czy w sposób prześmiewczy, rogaty hełm jeszcze pewnie przez długi czas pozostanie częścią obrazu wojownika z północy. Oto siła głównego nurtu – kreuje w nas pewne wyobrażenia na temat rzeczywistości i sprawia, że często chętniej je przyjmujemy niż prawdziwy jej obraz.

Z taką sytuacją mamy do czynienia w Pogańskich żądzach, w których zarówno w przypadku przedstawienia postaci, jak i ich zachowań seksualnych mamy do czynienia z na wskroś współczesnymi obrazami. Zbiór dobrze obrazuje to, w jaki sposób autor/autorka opowieści erotycznej wchodzą w taki niepisany układ z odbiorca. Czasy do których zostajemy przeniesieni, są na tyle odległe od naszych, że ludzie wtedy nie tylko kierowali się innymi zasadami i wartościami, ledwo zrozumiałymi dla nas, ale też po prostu wyglądali inaczej, inne panowały kanony urody. O tym, jak szybko może zmieniać się chociażby kobieca moda, można przekonać się na przykład tu, z kolei kiedy mówimy o budowie ciała – wystarczy porównać sylwetki Marylin Monroe, lalki Barbie i wzorce lansowane dzisiaj. Z kolei w przypadku ciała męskiego siłę zwykło łączyć się z rzeźbieniem ciała, które powinno jednoznacznie sygnalizować wysiłek włożony w ukształtowanie sylwetki najczęściej, podczas gdy siła i zdrowie raczej nieczęsto mają związek z sześciopakami i karnetami na siłownię. W przypadku ludzi zdobywających siłę w walce lub podczas ciężkiej pracy niezbyt wyględny brzuch albo, przeciwnie, szczupła budowa często skrywają mięśnie z o wiele bardziej zahartowanej stali.

Tyle że, no właśnie, mało to ekscytujące. Gdyby przedstawić w Pogańskich żądzach kobiety i mężczyzn zgodnie ze współczesnymi im kanonami piękna, mogłoby to przynieść zaskakujący efekt, zwłaszcza że nie tego oczekuje się po „pogańskości” komiksu oznaczającej o wiele więcej niż tylko gołe baby i gołe chłopy na drakkarach. To jedna z tych koncepcji, które lubią występować w parach i które pomagają z grubsza uporządkować świat według jakichś kategorii, tworzących jednak iluzję rzeczywistości, jej symulację. Poganie są przeciwieństwem prawowiernych, analogicznie jak w parach cywilizacja-barbarzyństwo czy Zachód-Orient. W „pogańskości” zostaje zawarte nie tyle to, jak wygląda świat, ale to, jak go sobie wyobrażamy – zawsze to „my” będziemy cywilizowani, prawowierni i uporządkowani, a „oni” to wszystko, kim nie jesteśmy. W dużej mierze ma to zastosowanie też do zwyczajów seksualnych – ci inni będą zazwyczaj bardziej swobodni seksualnie, pojmują erotykę inaczej, zaspokajają swoje potrzeby w sposób, który w kręgu „cywilizowanym” często się tabuizuje. To, co u nas się ukrywa, tak, u tych pogan, staje się jawne – i to może poruszać wyobraźnię.

Z tym że też z pogańskim rozbuchaniem też nie warto przesadzać. Pogańskie żądze dobrze radzą sobie z balansowaniem na tej cienkiej granicy między przesuwaniem granic i nieopuszczaniem w pełni strefy komfortu – w końcu jaki sens ma komiks erotyczny, jeśli odbiorca nie rozpozna treści jako erotycznej, odwołującej się do wspólnego doświadczenia jako seksualnego? Albo jeśli będzie tej odmienności tak dużo, że aż za bardzo? Wydaje się, że konieczny jest balans między tym, co oczekiwane przez odbiorcę, a tym, co możliwe do zrealizowania. Sprawia tona przykład, że wszystkie komiksy z wyjątkiem opowiadania Brisingamen, operują dość konwencjonalnymi obrazami erotyki – nic tu nadzwyczajnego czy specjalnie kontrowersyjnego. Wiele sytuacji można zobaczyć nawet w scenach seksu w filmach lecących w telewizji, inne rozpoznajemy jako dość typowe dla pornografii przerysowanie kobiecych i męskich ciał, mających  spektakularnie wyglądać spektakularnie, a niekoniecznie realistycznie. Wyjątek stanowi wspomniany Brisingamen, w którym bogini Freya oddaje się na cztery noce Svartlfom w zamian za wykuty przez nich klejnot; każda kolejna noc przynosi coraz to wymyślniejsze i coraz mniej normatywne sposoby, w które bracia kowale zaspokajają swoje żądze. Poza tym przypadkiem erotyka pogan jest tu zdumiewająco zachodnia i ucywilizowana – ale o to chodzi.

Przerysowanie i odwołanie się do jasnych kategorii dotyczących ról płciowych również ma zapewnić jakiś margines poczucia bezpieczeństwa w świecie, w którym zaspokajanie żądzy nigdy nie jest tylko zaspokajaniem żądzy, ale zawsze kryje się za tym jakieś inne znaczenie. Stereotypy (niestety) mocno zakorzenione w kulturze zapewniają coś w rodzaju filtru, który pozwala połechtać wewnętrznego inżyniera Mamonia. Mężczyźni są przedstawieni przeważnie jako mało skomplikowani i bezwzględni, którzy nigdy nie pogardzą okazją, żeby wziąć dla siebie jak najwięcej przyjemności, nie przejmując się partnerką (poza Aine i Lethderg wszystkie historie są na wskroś hetero), i posuną się do wszystkiego, jeśli tylko uznają, że mają na to przyzwolenie. Z kolei kobieta w tych opowiadaniach to osoba chciwa, gotowa zapłacić ciałem za to, czego pragnie, stanowiąca zagrożenie dla mężczyzny, femme fatale wiodąca go koniec końców ku zgubie. Obraz mężczyzn, którzy tylko biorą, koncentruje się w Svartflach, a kobiet gotowych na wszystko, żeby osiągnąć cel, we Freyi, czego efektem są cztery noce, podczas których bogini staje się przedmiotem, a mężczyźni zyskują tym samym namiastkę władzy nad nią.

Komiksy te opierają się w dużej mierze właśnie na sytuacji konfliktu, próby ustalenia, kto jest stroną dominującą. Seks staje się narzędziem, dzięki któremu mężczyzna może zamanifestować swoją siłę, kobieta spryt i determinację, suweren władzę nad podwładnym, posiadacz nad osobą chcącą posiadać, czy też, koniec końców, narratora nad fabułą i postaciami. Dramatyczne zbliżenia i często zadziwiające ujęcia sprawiają jednak, że trudno się nie oprzeć wrażeniu, że są to historie przeważnie opowiadane przez mężczyznę innym mężczyznom; zarówno w kompozycji kadrów, jak i sposobie prowadzenia narracji często przyjmuje się męski punkt widzenia (male gaze), a kadry są skomponowane tak, żeby na pierwszy plan wybijała się właśnie kobieca postać i analiza jej ciała, które nie ma nic do ukrycia, podczas gdy męska pozostaje w cieniu. Widzimy efekty działań męskich postaci na kobiece czy obecności mężczyzn wpływającej na kobietę, sugerując męskość czytelnika, który ma się poczuć, jakby tam był z postacią kobiecą. Jedynym przełamaniem tego schematu jest relacja dwóch kobiecych postaci w Aine i Lethderg, ale tam z kolei seks wiąże się z poddaństwem i relacjami władzy, a niekoniecznie z pożądaniem drugiej osoby – wydaje się bardziej rytuałem niż kwestią związaną z chęciami.

Interesujące w tym kontekście jest zestawienie wszystkich tych komiksów z galerią ilustracji znajdujących się na końcu zbioru, przedstawiające ciało i erotykę inaczej – wychodzą znacznie poza to, co pojawia się w komiksach. Bardziej metaforyczne, mniej skupione na człowieku, a bardziej na naturze, grają z kwestią życia erotycznego istot nie-ludzkich, przyglądają się temu, w jakie relacje mogą wchodzić ze sobą zarówno ciała, jak i ciało z naturą, jeśli nie podporządkowuje się ich antropocentrycznemu kanonowi. Bardziej niż większość komiksów ze zbioru przesuwają granice tego, co postrzegamy jako erotyczne, dają więcej wolności wyobraźni, pozwalają spojrzeć na to z innej perspektywy. Nie są pogańskie, ale równowartościowe, wymykają się kategoryzacji. Zmuszają też czytelnika/czytelniczkę do zastanowienia, w jaki sposób sami postrzegają kwestie seksualności.

Pogańskie żądze realizują konwencję komiksu erotycznego, który nie jest tylko obrazem czy fabułą, ale także obiciem zaplecza kulturowego nadawcy i odbiorcy. Nawet jeśli kulminacją każdej z tych historii jest koniec końców scena erotyczna, można z niej wyczytać o wiele więcej niż tylko relację między zaangażowanymi postaciami. Wyobrażenie legendarnych czasów jest o wiele bardziej współczesne niżby mogło się wydawać, co nie tylko może stanowić źródło przyjemności dla czytelnika/czytelniczki czy odpowiadać ich fantazjom, ale zadaje też niewygodne pytanie: dlaczego chcesz, żeby wyglądało to tak, a nie inaczej?

Ilustracje pochodzą z: Paweł Kicman, Rafał Sadowski (scen.), Tomasz Piorunowski, Anna Helena Szymborska, Marcin Golinowski, Justyna Bień, Karolina Klein, Przemysław Truściński, Katarzyna Witerscheim, Janek Marzewski (il.), Pogańskie żądze, Warszawa: Planeta Komiksów, 2020.

Dziękuję wydawnictwu Planeta komiksów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!