Wszędzie jak u siebie

Seria Malutki Lisek i Wielki Dzik Bereniki Kołomyckiej opowiada o podróży z prawdziwego zdarzenia. Takiej, która pozwala się rozwijać nie tylko dzięki stawianiu czoła nieznanemu, ale też dzięki nawiązywaniu relacji z innymi. Dzięki wzmacniającej się więzi tytułowi bohaterowie wszędzie czują się bezpiecznie i wspierają się w chwilach największych słabości.

Ze wszystkich książek na regale ponownie sięgamy zazwyczaj jedynie po kilka. Mimo znajomości fabuły chcemy przeżywać opisane historie jeszcze raz, i jeszcze jeden, i kolejny. Z feerii grzbietów na półkach zawsze wyróżnia się kilka, które odegrały w życiu dużą rolę lub po prostu są dla nas ważne w jego danym momencie. Zaczytywanie tych samych pozycji z niegasnącym zaangażowaniem świadczy o więzi, o tym, że dają nam poczucie, że mimo wszystko zawsze można się zagłębić w lekturę i poczuć się na swoim miejscu.

Z serią Malutki Lisek i Wielki Dzik Bereniki Kołomyckiej jesteśmy na tym początkowym etapie, kiedy już coś jest na rzeczy, ale jeszcze nie wiadomo, co z tego wyniknie. Trudno mi na razie powiedzieć, dlaczego komiksy o wielkiej podróży obu tytułowych zwierząt w nieznane nie tracą, a jedynie zyskują z każdym kolejnym podejściem – mam wrażenie, że, tak jak w każdym związku z książką, potrzeba czasu, żeby zrozumieć taką więź. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze kiedy otwieram pierwszy tom z zamiarem lektury wszystkich w jednym podejściu, mam wrażenie jakbym wracał do domu, w którym jest miejsce dla każdego i nikt nikogo nie ocenia.

Ma to szczególne znaczenie również dla Liska, który od czasu poznania Dzika, a zwłaszcza podczas samej wyprawy, odkrywa, że nie wiedział niemal nic o świecie rozciągającym się poza swoją polaną. Oszołomiony co dzień nowymi widokami podczas podróży poznaje też mieszkańców innych stron, każdego o zupełnie innych problemach i spojrzeniu na rzeczywistość. Dzięki temu wspólna wędrówka nie jest jedynie przemieszczaniem się z miejsca na miejsce, ale odmienia Liska kawałek po kawałku. Z każdą z napotkanych postaci wchodzi bowiem w relacje, które udowadniają mu, że istnieje wiele różnych sposobów na życie, w tym ten, który szokuje go najbardziej – polegający na związkach z innymi.

Wydaje się to dla niego dość dużym szokiem, jako że miał się dotychczas za samowystarczalnego, za kogoś, kto sam sobie zawsze ze wszystkim świetnie poradzi i nie potrzebuje towarzystwa do życia. Tymczasem okazuje się, że, niezależnie od tego, jak bardzo chciałby, żeby było inaczej, żaden lis nie jest samotną wyspą, a kolejne nawiązywane relacje tylko Liska rozwijają i wzmacniają. Ma to jednak także swoje negatywne konsekwencje – zwierzę odkrywa emocje i dylematy, z którymi, jak się wydaje, nie miał wcześniej do czynienia, i wydaje się wobec nich całkiem bezbronny, jak w przypadku bezbrzeżnego smutku, którego źródłem jest jedna z nawiązanych znajomości, a który o mało nie doprowadza do tragedii. Każda z historii zawartych w pięciu (jak dotąd) tomach serii opowiada o innych doświadczeniach ważnych z perspektywy procesu dojrzewania, które zaczyna przechodzić Lisek dzięki ruszeniu na wyprawę. Życie pod jabłonką może i było spokojne i bezpieczne, ale nie pozwalało się rozwinąć.

Dzik w tym szaleństwie zmian i nowych doznań jest stałym punktem, do którego Lisek może powracać, kiedy wszystko dookoła zdaje się go przytłaczać. Nie ocenia jednak w żaden sposób tego, że jego towarzysz w gruncie rzeczy niewiele wie o świecie – przyjmuje rolę mentora i za każdym razem pomaga mu poradzić sobie z przeżyciami, refleksjami i emocjami. Dzięki temu każda z historyjek staje się osobną bajką, które znaczą ślad rozwoju Liska jako postaci. A podróż nie szczędzi mu po temu okazji, jako że wciąż pozbawia go gruntu pod łapkami. Kiedy podróżnicy rozmawiają na przykład o ulotności czasu podczas obserwacji świetlików, Lisek, przyzwyczajony do czasu niezmiennego i cyklicznego, stara się powstrzymać perspektywę zmiany, próbując złapać owada, żeby go zachować, posiadać na własność, a tym samym uchronić (w swoich oczach) od zapomnienia. Dzik tłumaczy mu jednak w tonie filozofa medytującego o świcie nad spokojnym jeziorem, że tak naprawdę nie da się niczego posiadać, a zwłaszcza żywej istoty; świat jest zmienny i każda próba unieruchomienia go w jakiś sposób narusza równowagę. Rzeczywiście, wszystkie świetliki gasną wraz z zamknięciem jednego z nich w muszli, sprawiając, że wokół zapada niepokojąca ciemność, ale na powrót ją rozświetlają, kiedy wypuszcza go na wolność.

Mimo że relacja między Liskiem i Dzikiem może wydawać się dość jednostronna – pierwszy jest uczniem, a drugi jego mentorem – i to pierwszy z nich ma się nauczyć, jak być dzielnym, w istocie obaj przeżywają podczas podróży przemiany, mierząc się ze swoimi problemami. O ile Lisek walczy z pokusą nieustannego unieruchamiania świata, zatrzymywania go, tak żeby był zrozumiały i oswojony, o tyle Dzik czuje potrzebę ciągłej podróży, przekonywania się, co jest za horyzontem, gnany potrzebą odnalezienia sensu w życiu. Dla obojga wielka wyprawa oznacza koniec niewinności; przekraczają kolejne granice – topograficzne i mentalne – wciąż ryzykują ze swoimi lękami. Świat okazuje się niebezpiecznym miejscem, które wymaga od podróżników ciągłego rozwoju i nieustannego spoglądania w głąb siebie. Z największym ze swoich demonów Dzik konfrontuje się w górskiej mgle, która nagle zakrywa wszystko dookoła niego. Zwierzę pozostaje samo ze sobą, bez żadnych innych bodźców, i ze swoim poczuciem zagubienia, teraz silniejszym niż kiedykolwiek. Pozbawiony kierunku i celu, ma wrażenie, że rozpuszcza się we mgle. W takich momentach słabości Dzika to Lisek okazuje się wsparciem, staje się drogowskazem i kimś, do kogo zawsze może wrócić, niezależnie od tego, jak bardzo się zagubi.

Dzięki swojej relacji, opartej na bezwarunkowej pomocy i zaufaniu, akceptującej słabości i problemy drugiej strony, Lisek i Dzik są w stanie stawiać czoła światu, który na każdym kroku podważa ich sposób myślenia i obraz samych siebie. Spotkanie z Innym/Inną jest w dużej mierze okazją do spojrzenia na siebie czyimiś oczami. A to, co się dostrzeże, może okazać się niebezpieczne – nie zawsze musi nam się spodobać to, czego wcześniej się nie dostrzegało. Dla Liska taką konfrontacją jest najpierw znajomość z Wilkiem Stepowym, którego niezależność stara się naśladować, a potem z Dzikiem. Dzięki drugiemu ze spotkań uświadamia sobie, że nieważne jak bardzo samowystarczalny chciałby być, w istocie potrzebuje towarzysza. Podobną historię przeżywa Dzik, który odchodzi od swojej rodziny w poszukiwaniu niezależności, ale dzięki spotkaniu z Liskiem przekonuje się, że siły i niezależności nie daje w jego przypadku samotność, ale przebywanie z tymi, którzy go akceptują takim, jaki jest.

Obaj pozostają ze sobą na dobre i na złe, mimo dzielących ich różnic. Nikt nikogo nie ocenia, ale stara się poznać i zrozumieć. To sprawia, że podróż staje się znacząca i pozwala na przejście przemiany, nie tylko dzięki wzmacniającej się relacji między Liskiem i Dzikiem, ale też nawiązywaniu ich z napotykanymi postaciami. Obaj uczą się, że więź z kimś innym nie jest czymś ograniczającym, ale pozwalającym na rozwój, i niezależnie od tego, jak daleka jest podróż, liczy się towarzysz, który pomaga poczuć się wszędzie jak u siebie.

Korzystałem z: B. Kołomycka, Malutki Lisek i Wielki Dzik, Egmont Polska, Warszawa 2015–2019. Ilustracje pochodzą z tomu Najdalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *