Jak dorośli upraszczają świat

Piękna ciemność Fabiena Vehlmanna i duetu Kerascoët to bez wątpienia komiks dla dorosłych. Nie wynika to jednak z estetyki pokazującej przemoc wprost czy ze złożonej, wieloznacznej metaforyki. Komiks powinni czytać dorośli, ponieważ przedstawia kilka gorzkich prawd na temat ich świata oraz tego, czym są w nim dzieci.

Piękna ciemność zaczyna się w momencie śmierci głównej bohaterki,czyli scenie, którą kończyłaby się większość historii. Ciało leżące w leśnej ściółce daje jednak początek opowieści o zamieszkujących je niewielkich stworzeniach, częściach tożsamości dziewczynki występujących pod postaciami mniej lub bardziej ludzkimi, zmuszonych teraz do przetrwania w nieznanym otoczeniu. W komiksie przeplatają się losy kilku z nich, ale najwięcej miejsca poświęcono Aurorze, która ze wszystkich sił stara się zapewnić przetrwanie całej grupie. Wraz z nią poznajemy charaktery pozostałych stworzeń oraz konsekwencje, jakie dla pozostałych ma ich różnorodność.

Najbardziej interesującą z nich wszystkich jest właśnie Aurora, nie tak wyrazista jak pozostałe postaci. Podczas gdy każdy wydaje się troszczyć jedynie o własną skórę, ona stara się znajdować kompromisy, które zapewniłyby przetrwanie grupie w obcym, nieznanym lesie. Jednak nie tylko dzięki swojej elastyczności wyróżnia się z tłumu. Każda z postaci ma kilka wyrazistych cech, które pozwalają jej zachować jednolitość i reprezentować określony aspekt tożsamości martwej dziewczynki; Aurora przez swoją niejednoznaczność (albo dzięki niej) nie pasuje do tego modelu. Wydaje się, że właśnie dlatego to właśnie ona jest tym najważniejszym, bo najgłębszym elementem osobowości zmarłej. O ile pozostałe postacie stanowią odbicie klisz kultury stworzonej przez dorosłych i wytworzone przez nie oczekiwań wobec dziecka, o tyle Aurora może reprezentować samo dziecko, próbujące odnaleźć się między często sprzecznymi postawami, które musi przyjmować.

Większości z tych modeli zachowania nie da się zrozumieć. W komiksie pojawia się wiele poszarpanych wątków wprowadzanych bez wyraźnej przyczyny i kończących się bez rozwiązania, całkiem wyrwanych z kontekstu – łączy je tylko wspólne źródło. Tajemnice i niedopowiedzenia, stanowiące ramę kompozycyjną całej historii, tworzą anegdotyczny zbiór, który sprawia, że po zakończeniu lektury ma się wrażenie zagubienia. Różnorodny zestaw niepowiązanych ze sobą sytuacji i postaci wydaje się odwzorowywać zamęt, który mógł panować w głowie dziewczynki za życia. Pojawiają się tu m.in. baletnice, książę z bajki, silna wojowniczka, manipulantka – najbardziej charakterystyczne schematy, w które otoczenie stara się wtłaczać dorastającego człowieka. Niepokój narasta jednak, kiedy wszystkie okazują się w jakimś stopniu znane, jako że niemal każdy z nas zetknął się w swoim życiu przynajmniej z jednym z nich.

Piszę: każdy z nas, bo wydaje mi się, że głównym bohaterem tej historii mógłby być równie dobrze chłopiec. Wtedy zamiast postaci przeważnie dziewczęcych pojawiliby się zapewne machomęski wojownik typu Conan, dowcipniś, cynik udający, że nic go nie rusza, oraz kolekcjoner kobiecych serc. Mimo możliwości odwrócenia ról zasada pozostaje ta sama: każda z postaci reprezentowałaby postawę narzuconą przez dorosłych, powstałą przez uproszczenie skomplikowanego świata dziecka do kilku schematów mających pomóc je zrozumieć. W przypadku Pięknej ciemności widać wyraźnie, jak wiele różnych, często sprzecznych ze sobą ról musi odgrywać dorastająca dziewczynka, jak wielu stereotypom musi stawiać czoła i z jak wieloma oczekiwaniami musi sobie poradzić, często na własną rękę, bez słowa wyjaśnienia.

Efekt tych niedopowiedzeń okazuje się gorszy niż samo przypisywanie kolejnych ról. Ścierające się ze sobą kolejne „musisz” i „powinnaś”, nakładane bez umiaru i bez wyjaśnień, wypaczają się i zostają doprowadzone do ekstremów. Sam fakt istnienia księcia z bajki ratującego księżniczki zakłada istnienie samej księżniczki – co jednak w przypadku, kiedy okazuje się, że książę z niczym sam sobie nie radzi? Czy w takim razie księżniczka rzeczywiście nią jest? A jeśli nie, to kim?

Innym przykładem jest wspomniana dziewczynka-manipulantka, której siła opiera się na bezwzględności, w pewnym momencie przypominającej stosunki w grupie rozbitków z Władcy much Williama Goldinga. Wszystkie schematy mające tworzyć obraz dorastającej dziewczynki zostają doprowadzone do groteski i ośmieszone w starciu z prawdziwym światem lasu, obnażone jako sztucznie stworzone i nijak mające się do rzeczywistości.

W środku tego wszystkiego znajduje się Aurora, próbująca odnaleźć kogoś, kto by ją zrozumiał. Stykając się z różnymi postawami wobec życia, musi sobie z nimi radzić sama,nie ma żadnej wskazówki dotyczącej tego, co jest właściwe, a co szkodliwe. Kalejdoskop spotykanych przez nią postaci łączy jedno: żadna z nich zdaje się nie dopuszczać współistnienia. Nad duchem współpracy przeważa przekonanie o własnej słuszności, której nie powinno się kwestionować. Aurora z nikim nie może naprawdę nawiązać kontaktu.

Co więcej, niemal żadna z tych postaci nie ma całkowicie ludzkiej formy. Wszystkie są w jakiś sposób przerysowane, odcinają się od reszty. Ten zabieg nadaje komiksowi jeszcze więcej niepokojącego wydźwięku – czy Aurora, reprezentująca tę nieskażoną część tożsamości, na pewno dobrze robi, próbując porozumieć się z resztą? Wydaje się, że każda ze skupionych na sobie postaci byłaby gotowa naprawdę porozmawiać tylko z kimś podobnym do siebie, ale Aurora, zakładając określoną maskę, mogłaby stać się jedną z nich – śmieszną i straszną jednocześnie.

Dorosła Aurora, która pojawia się w powyższym fragmencie, to niezależna, chodząca własnymi ścieżkami, ignorująca wpływy otoczenia kobieta. Intryguje młodszą wersję siebie jako bratnia dusza, a jednocześnie potencjalna mentorka. To jedyna ludzka postać poza Aurorą, która wydaje jej się godna zaufania i niewymagająca ciągłej uwagi, a zatem – najlepszy kierunek, w którym mogłaby podążyć szukająca możliwości rozwoju dziewczynka. Od kobiety samodzielnej, potrafiącej o siebie zadbać, dzieli ją jednak dystans, który nie ułatwia przeciwstawienia się całej grupie groteskowych postaci, z których niemal żadna nie toleruje jakiejkolwiek formy indywidualności.

Tytułową ciemnością okazują się zatem nie tylko zakamarki ludzkiej psychiki, lecz także, co ważniejsze, świat zewnętrzny, który kształtuje te osobowości na swoją modłę. Wtłaczając dorastającą osobę w różne sztucznie stworzone ramy bez słowa wyjaśnienia, zagraża jednolitości jej tożsamości, a wzorce kuszące swoją prostotą i tymczasową efektywnością tłumią indywidualność i zniechęcają do samodzielnych poszukiwań własnej drogi przez świat. Losy Aurory, próbującej ją odnaleźć, pokazują w istocie gorzką prawdę o niezrozumiałym i groźnym świecie dorosłych, w który dziecko często wchodzi pozostawione same sobie, zmuszane do odgrywania niezrozumiałych ról z dobrą miną  robioną często do złej gry.

Ilustracje pochodzą z: F. Vehlmann, Kerascoët, Piękna ciemność, tłum. M. Janczak, Kultura Gniewu, Warszawa 2018.