Rzeczy i ich ludzie

Relacja ludzkości ze światem jest jak pościg oglądany przez człowieka czekającego na przystanku na autobus. Ścigającym czy ściganym może wydawać się, że ich sprawom wszystko inne powinno ustąpić z drogi, ale z zewnątrz to tylko wiele hałasu, dymu i świateł. Jest to jednak wyłącznie ich zdanie, bo obserwator ma własne problemy i niekoniecznie interesuje go przypadkiem widziana scena.

Właśnie taką relację ludzi z otaczającym ich światem zawiera Postapo Daniela Gizickiego i Joanny Karpowicz, komiks o końcu cywilizacji. Wszelkie chaos, okrucieństwa i dramaty już się jednak wydarzyły, pozostawiając po sobie jedynie znikające powoli ślady zarówno rozwoju (dawniej) ludzkiego świata, jak i jego dramatycznego upadku. A przynajmniej z perspektywy głównych zainteresowanych. Autorzy pokazują bowiem, że koniec świata rozumiany na sposób ludzki, jako koniec dotychczasowego porządku, jest kategorią czysto subiektywną – może i dotyczy nich samych, może i wpływa na wszystko dookoła, ale zniknięcie człowieka to nie tragedia. Reszta rzeczywistości nie potrzebuje ich do funkcjonowania.

Tego samego nie mogą za to o sobie powiedzieć ludzie, którzy swoje istnienie zbyt mocno uzależnili od wytworów własnych rąk, od tego, czym się otaczali. Koniec cywilizacji oznacza nagły wzrost ilości rzeczy, które straciły nagle nadane im funkcje, uzasadnienie swojego istnienia w takim, a nie innym kształcie. Kiedy ludzie odchodzą, pozostawiają za sobą hałdy śmieci i nie chodzi nawet o coś, co się zużyło, ale też o przedmioty sprawne, które mogłyby nadal wypełniać powierzone im – tyle że nie ma ich już komu używać. Nie wydaje się jednak, żeby ktoś w stworzonym przez autorów świecie miał to jeszcze zrobić.

Krajobrazy przypominające o niedawnym chaosie oglądamy z perspektywy jelenia błąkającego się po ruinach miasta i okolicach. Z jego punktu widzenia to, co się wydarzyło, zapewne owiewa tajemnica, ale należy ona jednocześnie do innego, przemijającego świata – świata, który okazał się nieprzystosowany do przetrwania i teraz jest na powrót zagarniany przez naturę. Ruiny ludzkich miast pokazują, że przyczyną upadku ludzi stało się to, co w założeniu miało im pomóc w przetrwaniu – otaczanie się przedmiotami, których rolą było umożliwiać realizację planów, a których posiadanie stało się ostatecznie celem samym w sobie. Ludzie uzależnili swoje życie od rzeczy w takim stopniu, że nie potrafili już bez nich funkcjonować. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że ludzie odeszli, ale przedmioty po nich pozostały.

Pozostała też cała reszta świata. W Postapo widać, że rzeczywistość, mimo że na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie jednej wspólnej przestrzeni, w istocie dzieli się na wiele mniejszych światów – te na siebie wpływają, ale często nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ludzie w komiksie podporządkowali się wytworom swoich rąk i zamknęli się w skonstruowanym z nich otoczeniu, odrywając się tym samym od reszty otoczenia, w którym wcześniej funkcjonowali. Obecność jelenia pośród ruin podkreśla jeszcze ten kontrast – koniec końców zwierzę wszystko, czego potrzebuje do przetrwania, ma w sobie i nie potrzebuje wspomagania z zewnątrz. To ta niezależność stanowi o jego przewadze nad człowiekiem, który wciąż szuka czegoś, co sprawi, że jego życie stanie się łatwiejsze i wygodniejsze – i jest nawet w stanie za to oddać swoją wolność i niezależność.

Koniec cywilizacji w Postapo pokazuje, jak kruche potrafią być podstawy ludzkiej pewności siebie i jak szybko mogą okazać się iluzją. Określony porządek, który sprawia, że czujemy się bezpiecznie i w pełni kontroli, w końcu przemija, a to zmusza do poszukiwania innych rozwiązań. W końcu okazuje się, że koncepcje, których używało się dotychczas do opisu świata, może i dawały poczucie, że wszystko da się zamknąć i zrozumieć za pomocą prostych kategorii, ale, nawet jeśli działało to przez jakiś czas, na dłuższą metę nie zmienia faktu, że świat szybko się zmienia. Materializm kusi obietnicą tego, że da się te zmiany zatrzymać, a otaczanie się przedmiotami tworzy iluzję, że mamy władzę nad przestrzenią, którą nimi zapełniamy. Kiedy jednak zawodzi, ludzie szukają stabilności gdzie indziej.

Druga historia ze zbioru, To nie jest kraj dla starych bogów, opowiada o tych samych wydarzeniach z ich perspektywy. Świat postapokalipsy nie jest tu jednak światem spektakuralnych zniszczeń, ale wielkiego zagubienia. Potrzeba stabilności wydaje się paląca, jako że schyłek cywilizacji zazwyczaj przedstawia się jako czas wydarzeń niezrozumiałych, chaotycznych i niespodziewanych, wśród których każdy szuka punktów zaczepienia, czegoś, czego można by się chwycić i do czego powracać, kiedy rzeczywistość zaczyna zbyt mocno przytłaczać. Dopiero dzięki oparciu można próbować na nowo zinterpretować świat dookoła, odnaleźć nowy język do jego opisu, kiedy stary przeminął wraz z dawnym porządkiem.

To sprawia, że społeczność pokazana w drugiej historii wydaje się zamknięta, niechętna kolejnym zmianom. Ludzie szukają tego, co mogłoby scalić ich grupy, zapewnić poczucie bezpieczeństwa i przynależności, więc każdy nowy element z założenia przyjmowany jest, jak widać w komiksie, ze sceptycyzmem czy wręcz z wrogością. Ludzie cofają się do tego, co już znane, bo chcą poczuć na nowo oparcie w rozpadającym się świecie – okres po końcu cywilizacji nie sprzyja żadnym gwałtownym zmianom. Kiedy więc w mieście pojawiają się wyznawcy Cthulhu, którzy oferują gotowy sposób interpretowania tego, co dzieje się dookoła, ludzie gromadzą się z ciekawości, obserwują ich z dystansu, ale ostatecznie odrzucają element zagrażający wspólnocie. Nowy kult sam w sobie wprowadza niepewność, bo staje się zapowiedzią potencjalnej zmiany w nieznanym kierunku, ale czczenie bogów niszczących światy przypieczętowuje los ich wyznawców. Proponowana zmiana okazuje się zbyt radykalna, zbyt mocno idąca pod prąd ludzkiemu dążeniu do poszukiwania stabilności w niepewnych czasach, które same na siebie sprowadzili i w których muszą bardziej zbliżyć się do jeleniej postawy wobec otoczenia niż fanatycznie zamknąć na niego oczy. Wydaje się, że za dużo zmian już zaszło, żeby mogli ryzykować kolejne.

Ilustracje pochodzą z: Daniel Gizicki, Joanna Karpowicz, Postapo. Życie toczy się dalej/To nie jest kraj dla starych bogów, Wydawnictwo Celuloza 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *