Mnogość jupiterów

Fabuła nie zawsze kręci się tylko wokół tytułowego bohatera/tytułowej bohaterki. Wyraziste postacie poboczne często przejmują narrację i wybijają się na pierwszy plan. Seria Blacksad Juana Díaza Canalesa i Juanja Guarnida pokazuje, jak dzięki temu nie giną w gęstej akcji komiksu i dlaczego sam tytułowy bohater wcale na tym nie traci.

John Blacksad uosabia wszystko, co wyobrażamy sobie na dźwięk słów „prywatny detektyw”. Prochowiec, widma burzliwej przeszłości, z którymi samotnie się zmaga, bo nikomu nie potrafi już zaufać, w pogotowiu papieros i cięta odzywka na każdą okazję. Zwłaszcza w pierwszym tomie serii widzimy go jako mieszankę ról Humphreya Bogarta, zadającego sobie pytanie, dlaczego ze wszystkich barów na świecie jego dawna miłość musiała wejść akurat do tego, który on prowadzi, a jednocześnie rozwiązującego zagadkę zaginionej statuetki na zlecenie pewnej tajemniczej femme fatale.

Tytułowy bohater serii komiksów wywodzi się bezpośrednio z konwencji noir, a jedną z cech tego typu postaci jest chłodny dystans, który starają się utrzymać zarówno wobec otoczenia, jak i odbiorcy. Każda z nich ma swoje tajemnice i nawet jeśli uchylimy ich rąbka, nigdy nie poznamy całego obrazu. Postaci, mimo że widzimy je tu i teraz, zawsze pozostają jedną nogą w przeszłości, która je ukształtowała, ale wciąż powraca, sprawiając, że nigdy w pełni nie żyją w teraźniejszości. Zamknięte w sobie, dużą część energii poświęcają na kolejne konfrontacje ze wspomnieniami, przez co wciąż pozostają w jakimś stopniu w cieniu, nie mogą w pełni nawiązać relacji z innymi. Tego typu postać, poturbowana przez życie i ludzi, nie potrafi już tak łatwo zaufać, a nawet jeśli zdecyduje się na dopuszczenie kogoś bliżej, zrobi to dopiero po długim czasie.

Blacksadzie tego typu relacja kształtuje się między głównym bohaterem a czytelnikiem/czytelniczką komiksu – na temat tytułowej postaci nie wiemy niemal nic poza strzępami informacji, które podrzuca mimochodem w czasie akcji. Na przestrzeni pięciu tomów dowiadujemy się m.in. że był na wojnie w Europie, próbował studiować historię na uniwersytecie, ma skomplikowaną sytuację rodzinną czy że we wszystkich swoich życiach ważną rolę odgrywała woda.

Tego typu budowanie relacji, powolne i niespieszne, ma co prawda potężną zaletę – można silnie zżyć się dzięki temu z postacią – ale w Blacksadzie tylko tytułowy kot może sobie pozwolić na luksus stopniowego odkrywania swojej tożsamości, jako że jego postać rozciąga się na wszystkie tomy serii. Inne postacie pojawiają się jednak epizodycznie, a to istotnie wpływa na ich konstrukcję, znacznie różniący się od sposobu, w jaki przedstawia się detektywa. Wynika to z napięcia obecnego w każdej z części serii, które są dość krótkie, ale zawierają w sobie bardzo dużo informacji. Z jednej strony zapewnia to całej historii dynamizm, z drugiej prowadzi czasem do „pękania” narracji i powstawania luk, np. postaci rozmawiają o czymś, czego się dowiedziały z rozmowy z poprzedniej strony, a co nie zostało przedstawione. Takie utrzymywanie jak największej zwięzłości skomplikowanych w gruncie rzeczy historii stanowi jednak duże zagrożenie dla bohaterów i bohaterek pobocznych – istnieje duże ryzyko, że łatwo mogą same stać się dziurawe czy niewiarygodne, zdominowane przez gęstą akcję.

Żeby nie stać się jedynie tłem dla wątku protagonisty lub narzędziami do popychania fabuły, muszą zostać wyraźnie, mocno nakreślone, tak żeby miały szansę zabłysnąć i rozwinąć się na przestrzeni jednego tomu. Wyjątek stanowi dziennikarz Weekly, który pojawia się w więcej niż jednej historii i ma szansę na rozciągnięcie swojego rozwoju w czasie, przez co nie jest tak wyrazisty jak inne drugoplanowe postacie. Pozostałe nie otrzymały jednak takiej okazji, dzięki czemu stają się tak silne, że czasem przejmują wręcz narrację, stając się głównymi bohaterami. Najwyraźniej widać to w tomie Amarillo, w którym to Blacksad został postacią poboczną, wspomagającą wątek Chada Lowella, młodego pisarza, który pod wpływem poety Abrahama Greenberga wyrusza na poszukiwanie tego czegoś, co uczyniłoby z niego prawdziwego pisarza.

W tym przypadku wątek detektywa został dość mocno uproszczony do wariacji na temat opowieści drogi, chociaż zostaje to wynagrodzone ważną informacją na temat jego życia*; jego podróż zostaje jednak spleciona z historią Lowella w taki sposób, że pierwsze skrzypce gra opowieść o dorastaniu, w której czuć ducha Buszującego w zbożu czy prozy Trumana Capote. Autorzy nie obdarzyli młodego pisarza żadną przeszłością, która mogłaby wpływać na jego decyzje i losy w takim stopniu, w jakim dzieje się to w przypadku Blacksada, ale też charakter tego tomu jest inny. Głównym wątkiem nie jest w nim próba przetrwania z pewnym bagażem doświadczeń, ale próba ich zebrania, ukształtowania z ich pomocą własnej tożsamości.

Dużo subtelniejszą grę między protagonistą a pierwszo- i drugoplanowością można dostrzec w tomie Piekło, spokój, w którym poszukiwania uzależnionego od narkotyków muzyka wplątują detektywa w mroczną tajemnicę i stykają z osobami pragnącymi zachować ją za wszelką cenę w sekrecie. Na pierwszy plan wysuwa się historia z przeszłości i rozgrywki między postaciami, a rola Blacksada ogranicza się głównie do odkrycia intrygi. Kluczowe decyzje nie należą jednak do niego, a do tych, których losy związały ze sobą sprawki z przeszłości – zadanie detektywa szybko ze zwykłego śledztwa przeradza się w pościg za prawdą i tym, co z niej może zostać ujawnione; zbyt wiele nierozważnie wypowiedzianych słów może mieć katastrofalne skutki.

Z tego wszystkiego może wynikać, że w perspektywie pojedynczych historii postać Blacksada jest dość rozmyta, słabsza niż pozostałe postaci, które zapadają w pamięć dzięki swoim wyrazistym cechom czy żywym relacjom z innymi. Detektyw jednak, jak już wspomniałem, jest protagonistą całej serii i w ten sposób warto go postrzegać. To on zapewnia ciągłość poszczególnym opowieściom, łączy je w jedną długą historię. Podczas gdy postaci epizodyczne są przeważnie zorganizowane wokół wątku otwieranego, rozwijanego i zamykanego w jednym tomie, akcja wszystkich wydarzeń składa się na życie Blacksada. Co prawda sam detektyw może być czasem unoszony przez wydarzenia, na które nie ma wpływu, ale to jego obecność porządkuje wydarzenia, przekazywane potem czytelnikowi jako spójna opowieść. Jako że detektyw jest osią historii o wiele dłuższej niż jeden tom, ma o wiele więcej czasu na rozwój i stworzenie więzi z czytelnikiem/czytelniczką niż postaci epizodyczne, które muszą zabłysnąć i zwrócić na siebie uwagę niemal natychmiast, kiedy pojawiają się w kadrze.

W porównaniu z Blacksadem mogą wydawać się wprowadzane bardzo szybko, z od razu zarysowanymi najważniejszymi cechami charakteru i z wyłożonymi na stół wydarzeniami z przeszłości. Jest to jednak konieczne, żeby stworzyć im kontekst i możliwość rozwijania własnych wątków pobocznych – żeby mogły stać się samodzielne, a nie funkcjonowały jedynie jako elementy tła, na którym działa Blacksad. To, że Alma Mayer, pisarka pojawiająca się w Czerwonej duszy, napisała książkę o La Fontainie czy że jej relacje z mężczyznami są dość skomplikowane, na pozór nie ma większego wpływu na główny wątek komiksu poza tym, że znalazła się w odpowiednim miejscu i czasie. Nie pojawia się jednak tylko w charakterze „dziewczyny Bonda” dla Blacksada, zapewniającej wątek romansowy. Już od jej pierwszego kadru z jej udziałem widać, że jest twarda i nieustępliwa, do czego w dalszej części komiksu dochodzą wrażliwość i ostry jak brzytwa intelekt. Dzięki temu nie funkcjonuje w komiksie dla głównego bohatera, ale razem z nim; ich drogi krzyżują się, ale każde z nich poza zawartą znajomością ma też swoje życie, którego druga osoba może, ale nie musi stać się częścią.

Cykl komiksów opowiadających o kolejnych sprawach tytułowego detektywa zyskuje na tym, że każda z postaci pojawia się w nim na innych zasadach. Niezależnie od tego, czy ktoś przewija się przez całą serię, czy wypowiada tylko jedną kwestię, zapada w pamięć dzięki sposobowi, w jaki został skonstruowany. Relacja z czytelnikiem może być nawiązywana powoli i ostrożnie lub brawurowo i w kilka chwil, ale za każdym razem odpowiada charakterowi bohatera/bohaterki i sprawia, że na te same wydarzenia możemy spojrzeć z wielu różnych perspektyw. Różnorodność postaci sprawia, że świat serii Blacksad jest wielowymiarowy, a tytułowy detektyw nie jest jego jedynym ośrodkiem, ale jednym z wielu.

Ilustracje pochodzą z: J. Díaz Canales, J. Guarnido, Pośród cieni, Arktyczni, Czerwona dusza, Piekło, spokój, Amarillo, przeł. J. Jabłońska, Egmont Polska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *