Człowiek_bóg_wilk

Intrygi bogów można zaakceptować, jeśli nie wpływają na życie ludzi. Kiedy jednak dystans się zmniejsza, zaczynają się prawdziwe kłopoty. Tytułowa bohaterka komiksu Ja Nina Szubur Daniela Chmielewskiego przekonuje się, że na rozgrywkach szalonych bogów najwięcej tracą śmiertelnicy.

Przyznaję, że przeproszenie się z komiksem Chmielewskiego zajęło mi trochę czasu. Jako pierwszą przeczytałem Annę In w grobowcach świata Olgi Tokarczuk i trudno było mi się przestawić z głęboko metaforycznej, pełnej niedopowiedzeń historii Inanny na przedstawioną w konwencji science fiction podróż Niny Szubur przez miasto Uruk i w poszukiwaniu pomocy dla – no właśnie, kogo? To pytanie pomaga połączyć ze sobą oba utwory, które pozornie współdzielą tylko pojedyncze motywy. Odpowiedzi nasuwające się jako pierwsze – Nina chce ocalić Annę In/Inannę, siebie, innych wplątanych w zamieszanie wywołane przez swoją towarzyszkę – wydają się jednak zbyt oczywiste, powierzchowne. Te różne w gruncie rzeczy utwory, opowiadające o Inannie uwięzionej przez swoją siostrę w podziemiach miasta i Ninie Szubur poszukującej pomocy dla niej u tych, których uważała za jej bliskich, łączy kwestia tego, w jakim stopniu zależymy od innych. Pytanie, które wydaje mi się naprawdę ważne w tym kontekście, brzmi: czy potrafimy kogokolwiek i cokolwiek ocalić, jeśli rezygnujemy z wpływania na świat, jeśli tworzymy bogów, którzy mają zająć się najtrudniejszymi sprawami za nas?

Nie chcę tu wchodzić w rozważania nad modnym aforyzmem, że science fiction jest mitologią współczesnego świata czy relacją, kto był pierwszy, człowiek czy jego bogowie. Chodzi mi bardziej o kwestię statusu boskości, który można zyskać niezależnie od tego, czy ma się nadprzyrodzone pochodzenie, czy nie. Ten atrybut w kontekście powieści i komiksu może przypaść bowiem każdemu posiadaczowi dwóch cech: mocy i tajemnicy. W świecie pustynnego miasta bogiem jest ten/ta, który/która ma możliwość zrobienia czegoś niebywałego, niemieszczącego się w ludzkim doświadczeniu, pozornie urągającego logice, przy okazji w sekrecie zachowując sposób, w jaki tego dokonał/dokonała. Podobnie jak czarodzieje, tak i bogowie nie zdradzają swoich sekretów, jako że magia istnieje dopóty, dopóki nie wiemy, na czym polega.

Wiedza tajemna pozwala na sprawianie wrażenia, że wszystko ma się pod kontrolą – do tego stopnia, że można zmieniać zasady, które dla innych są niepodważalne. Czy to na mocy jakichś faktycznie nadprzyrodzonych umiejętności, czy zaawansowanej technologii – nie ma to większego znaczenia, posiadacze sekretów i tak sprawują kontrolę nad życiem i śmiercią swoich poddanych. Istotne jest to, komu pozwalamy zachowywać tajemnice; Tokarczuk i Chmielewski pokazują świat, w którym na mocy umowy społecznej pewnej grupie przyznaje się do tego prawo, żeby mogli działać w imieniu i na korzyść pozostałych. Część wolności zostaje oddana w imię bezpieczeństwa, część wiedzy na temat świata na rzecz podziału obowiązków. Cel uświęca środki.

Problem pojawia się jednak, kiedy zrzekamy się odpowiedzialności za zbyt wiele kwestii. W Annie In bogowie założyciele miasta dzielą między siebie wszystkie aspektu ludzkiego życia, takie jak ustanawianie świąt, podejmowanie decyzji czy inteligencję, mianując się patronami dosłownie wszystkiego. Patronami, a jednocześnie strażnikami – w mieście będącym siecią zależności nie ma miejsca na podważanie zasad. Raz oddanej autonomii nie da się tak łatwo odzyskać, jako że nowo wyniesieni szczyt robią wszystko, żeby zabezpieczyć się przed upadkiem. Ludzki los został uzależniony od władców miasta tak mocno, że szanse na jakiekolwiek wyzwolenie się z systemu są niemal zerowe.

Ja Nina Szubur pokazuje z kolei społeczeństwo stworzone przez ludzi i przez nich rządzone, ale w istocie odwzorowujące stosunek między kapryśnymi bogami a podległymi im ludźmi. Najlepiej obrazuje to rządzący Uruk mechanizm Wpływu, czyli systemu wzajemnej kontroli między mieszkańcami miasta swojego zaangażowania w życie całej społeczności. Im lepiej ktoś odpowiada na potrzeby innych, im szybciej dopasowuje się do trendów, im aktywniej przyczynia się do funkcjonowania miasta w takim, a nie innym kształcie, tym bardziej zwiększa się jego Wpływ, a co za tym idzie – status społeczny wraz z przywilejami. Z kolei każde zachowanie kwestionujące porządek i naruszające zasady zmniejsza Wpływ i przyczynia się do upadku z drabiny społecznej.

Człowiek w komiksie Chmielewskiego odpowiada sam za swój los tylko pozornie, bo jego decyzje nie mają na dłuższą metę większego znaczenia. Ostatecznie to kaprysy założycieli mogą kształtować potrzeby społeczeństwa, wszystkie zasady wydają się bardzo płynne. Jednocześnie każde przeciwstawienie się im zostaje ukarane, co przypomina zjawisko antycznej hybris – jeżeli ktoś nie podporządkował się przeznaczeniu czy decyzjom bogów i okazał pychę, spotykał się z surową karą. Wpływ, mimo że zapewnia poczucie bezpieczeństwa płynące z konformizmu, w istocie jest mechanizmem łamiącym człowieka, sprawdzającym jego granice, jak wiele z siebie może oddać, żeby dostosować się do otoczenia. Nie ma jednego sposobu, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo – wszyscy żyją w poczuciu nieustannego zagrożenia, że któregoś ranka okaże się, że wypadli z łask.

Zaufanie jest jednak trudne, kiedy poznaje się prawdę na temat funkcjonowanie świata. Nina, wierna Inannie, zostaje wciągnięta w środek rozgrywek pomiędzy wszechmocnymi rządzącymi. Szuka kogokolwiek, kto pomógłby uwięzionej uciec od siostry, przy okazji poznając niewygodną prawdę – miastem rządzą szaleńcy, którzy sprawiają wrażenie pewnych siebie i mających wszystko pod kontrolą, ale w gruncie rzeczy nie do końca wiedzą co robią, bawią się swoimi niemal nieskończonymi możliwościami. Swój image starają się utrzymać jednak za wszelką cenę; nawet kiedy wydarzenia przyjmują niepomyślny dla nich obrót, robią wszystko, żeby wyjść na tym jak najlepiej, nawet kosztem swoich poddanych. Nina może i staje się bardziej świadoma, przestaje wierzyć w iluzje, które dotychczas akceptowała, a które teraz tracą swój blask, nic się jednak nie zmieni. W obu książkach widzimy tryumf, porażkę i nadzieję na zmianę – tę ostatnią jednak płonną, jako że poddani raczej nie przestaną być poddanymi.

Zaczyna wierzyć jednak w inną – że może odzyskać jakąkolwiek kontrolę w świecie niepodzielnie rządzonym przez bogów, których wspierają sami ludzie. Może i staje się bardziej świadoma tego, o co toczy się gra i jakie są jej zasady, zyskuje możliwość wybrania strony, po której stanie, ale wciąż tym zasadom podlega, musi zachowywać się tak, jak oczekują tego od niej główni gracze. Nina pozostaje pionkiem, ponieważ jest sama, pozbawiona wsparcia; jedyne, co może zrobić, to wybrać stronę, po której stanie.

Tekst Tokarczuk i komiks Chmielewskiego, mimo że pozornie bardzo się różniące, w istocie opowiadają o zjawisku niezmiennym, niezależnym od upływu czasu. Pierwszy w sposób metaforyczny i wieloznaczny, drugi wykorzystując konwencję science fiction, której fundamentem jest metafora, pokazują, jakie konsekwencje ma brak refleksji nad otaczającym światem. Losy Niny próbującej ustanowić swoje miejsce w świecie jako człowiek, a nie część systemu, stają się krytyką wygodnictwa i bierności, przez które zbytnio uzależniamy się od innych ludzi. Kiedy pozwalamy im myśleć za nas, możemy oszukiwać się, że idziemy wszyscy razem ku świetlanej przyszłości; w istocie radośnie wybieramy swoich tyranów, co jakiś czas wymieniając ich na innych.

Ilustracje pochodzą z: D. Chmielewski, Ja Nina Szubur, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2018.

Korzystałem też z: O. Tokarczuk, Anna In w grobowcach świata, wydawnictwo Znak, Kraków 2006.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *