Groza wielkich miast

Przedmieścia, zabite dechami wsie i wszelkie miejsca znajdujące się daleko od wielkich skupisk ludzi są bardzo wdzięczną scenerią do tworzenia grozy. Tam, gdzie przestrzeń przestaje być zorganizowana w każdym szczególe, łatwiej o niesamowitość, lęk, nieznane. W takim układzie historie grozy w miastach powinny być niemożliwe do stworzenia. A przynajmniej tak się wydaje.

Małe rzeczy, małe litery

Warto mówić nie tyle o czym są komiksy Marzeny Sowy, ile jak opowiadają. Skupienie się na szczegółach codzienności pozwala opowiedzieć jej o wielkich wydarzeniach w kontekście wpływu na zwykłych ludzi. Dzięki zwykłym gestom i decyzjom przedstawionym w serii “Marzi” można dowiedzieć się niejako zakulisowo, jak wyglądało dzieciństwo w okresie przemian społecznych.

Groza tego, co widać

Najstraszniejsze jest to, czego nie widać. Wyobraźnia potrafi odmalować wyjątkowo sugestywny obraz tego, co może się wydarzyć – potencjalność, niepewność są wyjątkowo przerażające, bo nigdy nie ma pewności, jak przygotować się na to, co wychynie z cienia. W “Górach szaleństwa” Adama Fydy wielu niedopowiedzeń jednak nie znajdziemy. Skąd więc pojawiająca się w komiksie groza?