Cthulhu, majonez i komiks

Żeby opowiedzieć historię, trzeba wiedzieć, jakich użyć narzędzi do jej skonstruowania. Pomagają też odbiorcy określić, z czym ma do czynienia i jak się z tym zapoznać. “Mity Cthulhu” Alberta Brecci i Norberta Buscaglii szukają jednak swojej drogi tam, gdzie wcześniej jej nie było. Wytyczanie szlaków wiąże się jednak z wędrówką w nieznane i kwestionowaniem dotychczasowych wzorców.

Eksperyment w czasie lektury

“Iron Devil” nie jest dla wszystkich; nawet najbardziej oddane konwencji osoby mogą znaleźć się w dziwnej sytuacji, kiedy wezmą go do rąk. Komiks Franka Thorne’a z każdą kolejną stroną coraz mocniej wytrąca z przyzwyczajeń, zmuszając do spytania siebie: co on właściwie ze mną robi? Czy jeszcze tylko czytam, czy jestem już częścią eksperymentu, wyzwania rzucanego przez autora?

Groza wielkich miast

Przedmieścia, zabite dechami wsie i wszelkie miejsca znajdujące się daleko od wielkich skupisk ludzi są bardzo wdzięczną scenerią do tworzenia grozy. Tam, gdzie przestrzeń przestaje być zorganizowana w każdym szczególe, łatwiej o niesamowitość, lęk, nieznane. W takim układzie historie grozy w miastach powinny być niemożliwe do stworzenia. A przynajmniej tak się wydaje.